$ man lukasz
Łukasz Draga — webmaster i specjalista IT z Zabrza, Śląsk. Buduję i zabezpieczam strony (WordPress, Astro) oraz infrastrukturę VPS (Linux, Docker, Caddy), z certyfikatem Google Cybersecurity. Wcześniej 15 lat w logistyce magazynowej i e-commerce, w tym jako Product Manager systemu magazynowego (WMS) w INNPRO. Łączę oba doświadczenia: pomagam firmom uporządkować procesy i postawić bezpieczną infrastrukturę, zamiast łatać objawy. Otwarty na zlecenia freelance i stałe stanowisko — SysAdmin, DevOps, SOC.
$ cat manifest_dragona.mp3 ▸
Byłem w piątej klasie podstawówki, gdzieś na przełomie wieków, kiedy kuzyn podarował mi Atari. W pudełku leżała instrukcja po polsku, a w niej rozdział o BASICu. Sam, nie do końca rozumiejąc, co właściwie robię, pisałem proste polecenia — wyświetlałem tekst na ekranie, składałem pierwsze, turbo proste pętle. Zmiana koloru ekranu była tylko jednym z efektów tej zabawy, może najbardziej widowiskowym — ale nie jakimś jednym momentem olśnienia. Nie wiedziałem jeszcze, że to, co robię, ma nazwę. Wiedziałem tylko, że słowa, które wpisuję, robią coś prawdziwego.
To była jedyna mapa, jaką w życiu dostałem. Resztę drogi przeszedłem już na wyczucie.
W gimnazjum nikt mnie niczego nie uczył — uczyłem się sam, po nocach. Moją pierwszą prawdziwą stroną internetową był serwis o modelarstwie, moim wtedy największym hobby — napisany od zera, linijka po linijce, w czystym HTML-u 4, bez szablonu i bez niczyjej pomocy. Później, na lekcjach informatyki, poszedłem na łatwiznę inaczej: postawiłem stronę na profesjonalnym szablonie, który podebrałem z płyty CD dołączonej do CD-Action — i dostałem za to szóstkę, najwyższą ocenę, jaką nauczyciel mógł mi dać za coś, czego w połowie nie zrobiłem sam. Już wtedy wiedziałem, że umiem obie rzeczy naraz: zbudować coś od podstaw i sprytnie wykorzystać to, co już istnieje — a te dwie umiejętności razem są warte więcej niż każda z osobno.
W liceum, na profilu matematyczno-informatycznym, poszedłem głębiej. Linux, Python, pierwsze instalacje, które same się psuły i same się naprawiały. To był też czas, w którym rozebrałem na czynniki pierwsze więcej sprzętu niż na jakimkolwiek innym etapie życia — hardware, którego tajniki poznawałem głównie sam, z czystej ciekawości, jak coś, co wygląda na czarną skrzynkę, w ogóle działa. Stawiałem swoje pierwsze WordPressy i wszystko, co dało się zainstalować na darmowym hostingu z bazą MySQL — dziś to jeden klik, tam trzeba było dojść do wszystkiego samemu, metodą prób, błędów i czytania na forach do trzeciej w nocy. Z tamtego okresu zostało mi też coś, co przetrwało do dziś: PSYCHOAKTYWNY BLOG DRAGONA, mój archetypiczny, lekko szalony projekt z czasów liceum — rzecz jasna, też na WordPressie.
Później przyszła próba studiów, która miała być naturalną kontynuacją tej drogi. Ale życie miało dla mnie inny plan, mniej liniowy niż jakikolwiek dyplom — i zamiast w sali wykładowej, znalazłem się między regałami magazynu. Minęło prawie dziesięć lat, zanim wróciłem na właściwy kurs.
To nie był czas zmarnowany, choć długo wydawał mi się ucieczką od tego, kim miałem być. Uczyłem się, jak wygląda porządek widziany z góry, nie tylko z poziomu jednego regału — zarządzałem zespołem, odpowiadałem za system, który decydował, gdzie leży każdy towar w firmie. Ale po godzinach paliło się to samo światło, co w gimnazjum i liceum: stawiałem własne komputery, instalowałem kolejne dystrybucje Linuksa, gubiłem się w konfiguracjach i sam siebie z nich wyciągałem, noc po nocy.
Wróciłem do IT zmotywowany jak nigdy i — jak to ja — sprytniejszy niż kiedykolwiek. Tak powstał draga.pro — nie z jednej iskry, bo ta zapaliła się dwadzieścia lat wcześniej, na ekranie Atari, ale z setek małych nocy, które się złożyły w coś, co mogłem nazwać swoim.
Dziś prowadzę trzy serwery, jak trzy posterunki rozsiane po różnych miejscach świata. Jeden pracuje dla klientów, dzień i noc, bez przerwy. Drugi stoi w moim domu jak warsztat, w którym uczę się i psuję rzeczy, zanim zdążą zaszkodzić komuś innemu. Trzeci wciąż się buduje, jako strażnica, która ma pilnować wszystkich pozostałych. Każdy z nich jest miejscem, gdzie wiem, co się dzieje i dlaczego — i to poczucie, że nic nie umyka mojej uwadze, jest tym, czego szukałem od samego początku, jeszcze zanim wiedziałem, że tego szukam.
Bo prawda jest taka, że nigdy nie szukałem spokoju. Szukałem miejsca, w którym moja uwaga do szczegółu i mój upór, żeby zrozumieć każdy trybik systemu, będą miały znaczenie większe niż prywatna satysfakcja z dobrze napisanego skryptu. Szukam tego miejsca teraz — jako SysAdmin, DevOps albo analityk SOC — gotowy wejść do kolejnego systemu, poznać jego rytm i jego słabe punkty, i tym razem zostać w nim na dłużej.
Mapę dostałem tylko raz, na samym początku. Reszta podróży była już improwizacją — i nadal jest.
$ Poza godzinami pracy
"Poza godzinami pracy przy terminalu jestem dinozaurem internetu z lat 2000, który nigdy do końca nie zaakceptował, że sieć przestała być dziką przygodą. Czytam literaturę, która zadaje pytania bez odpowiedzi — Simmons, King, Gibson. Słucham muzyki, która brzmi jak deszcz na brudnych szybach fabryki — post-punk i new wave z lat 80. Gram w gry, które mają fabułę i konsekwencje — głównie Fallout i World of Warcraft. Uważam, że plik konfiguracyjny może być dziełem sztuki, jeśli dobrze go skomponować."
$ now
$ Setup
Opieram swoje środowisko na minimalizmie i kontroli. Przez lata wypracowałem ustrukturyzowany, natywny Linuxowy stack operacyjny.
Pełny setup →$ Znajdź mnie
→ Otwarty na: zlecenia freelance | kontrakty part-time | stanowiska etatowe junior/mid (SysAdmin / DevOps / SOC) | IT Coordinator / konsultant ds. systemów magazynowych (WMS) w logistyce